Jasło Parafia Matki Bożej Częstochowskiej

Bądź wola TWOJA

alt              Pan Bóg nie jest bezdusznym reżyserem, który beznamiętnie pociąga za sznurki i steruje teatrem, a dla zabicia nudy i ożywienia akcji, raz po raz wywołuje trzęsienie ziemi, katastrofę, wojnę czy epidemię
Na temat woli Bożej, albo raczej "tzw. woli Bożej" istnieje wiele mitów, nieporozumień i przeinaczeń. Utożsamiamy ją często z predestynacją albo fatum. W zetknięciu z nią reakcją człowieka jest rezygnacja. Wyraża to znany cytat: "Niech się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba". Pan Bóg nie jest bezdusznym reżyserem, który beznamiętnie pociąga za sznurki i steruje teatrem, szczególnie aktorami, a dla zabicia nudy i ożywienia akcji raz po raz wywołuje trzęsienie ziemi, katastrofę, wojnę czy epidemię. Nie istnieje żadna "księga", w której miałoby być wszystko zapisane i przesądzone - jak często mówimy w rodzinnych dyskusjach teologicznych na imieninach u cioci, najczęściej po paru toastach.


Bądź wola Twoja

Tymczasem powtarzając codziennie natchnione słowa modlitwy Pańskiej, mówimy: "bądź wola Twoja, jako w niebie tak i na ziemi".

I to jest najbardziej podstawowa definicja woli Bożej: jest to Boży plan dziejów, porządek stworzenia i szeroki wachlarz propozycji, zwanych powołaniem, adresowany indywidualnie do każdego człowieka. Wyraźne rozróżnienie na wolę Bożą "w niebie" i "na ziemi" sugeruje, że jest różnica: otóż wola Boża na ziemi jest w jakiś tajemniczy sposób ograniczona wolną wolą człowieka. Bóg nie chce nam odbierać ani gwałcić naszej wolności, liczy się z naszymi wyborami i decyzjami, ale oczekuje, że dobrowolnie podejmiemy współpracę w wypełnianiu Jego woli. Od tego zależą losy świata, ludzkości i każdego człowieka. 

W przypadku natury stworzonej Bóg posługuje się obiektywnymi prawami i zasadami, przydzielając tym samym stworzeniu pewien zakres autonomii i niezmienności. W dziejach ludzkości Bóg kieruje się zapisanym w Piśmie św. planem zbawienia, przywracając stopniowo to, co zniszczyliśmy przez grzech. Natomiast w życiu każdego człowieka, które jest także wpisane w losy ludzkiej wspólnoty, Bóg obdarza nas powołaniem, czyli niepowtarzalnym zestawem predyspozycji, oczekiwań, charyzmatycznych darów, przez które wzywa nas do wypełnienia swojego zadania w świecie. W tym właśnie wyraża się wola Boża.

Współpracować z Bogiem

Pierwszym aspektem woli Bożej zajmują się nauki przyrodnicze, drugim teologia, ale nas najbardziej interesuje trzeci zakres, czyli praktyczne rozpoznawanie swojej własnej życiowej drogi i zaangażowania. Pan Bóg swoją wolę człowiekowi oznajmia, ale na ogół w bardzo delikatny i subtelny sposób, z zaangażowaniem naszego rozumu, wiary, ufności i… dobrej woli. Bo powołanie trzeba przyjąć dobrowolnie. Człowiek musi chcieć współpracować z Bogiem, stać się Boga robotnikiem i sługą. Wtedy są owoce.

Przykłady? Jest ich wiele. Najpierw Jezus: cierpiący Sługa Jahwe, z najtrudniejszą modlitwą świata, na ustach i w sercu - tą w Ogrójcu: wszak nie jak Ja chcę, ale jako Ty. Zaraz potem Maryja: pokorna Służebnica Pańska ze swoim "fiat". I dalej Apostołowie: po wielu lekcjach i doświadczeniach, jakich nie szczędził im Jezus, nauczyli się wreszcie rozpoznawać i wypełniać Boże plany. No i cała rzesza świętych, zarówno kanonizowanych, jak i tych szerzej nieznanych, których Bóg postawił na naszej drodze życia. Na szczęście wzorów nam nie brakuje. Ich wierność i posłuszeństwo w wypełnianiu woli Bożej jest najlepszym dowodem, że rozpoznali i zrealizowali ją właściwie.

Boga – "pomysłodawcą"

W takim razie co mamy czynić, jeśli chcemy rozpoznać wolę Bożą względem siebie, czyli swoje życiowe powołanie? Przede wszystkim musimy pytać Boga, który jest "pomysłodawcą" i autorem tego powołania. Tylko On może nam swoją propozycję objawić i pomóc w jej realizacji.

Odpowiedzi i wskazówki znajdziemy w Słowie Bożym. Odradzam stosowaną gdzieniegdzie metodę otwierania Biblii na chybił trafił, by w przygodnie trafionym zdaniu lub słowie szukać konkretnych wskazówek. Raczej pewniejsze, choć na pewno i trudniejsze, będzie systematyczne czytanie i studiowanie Pisma św. Potrafimy wtedy rozpoznać pewne zasady i prawidłowości, które pomogą nam dokonać właściwego wyboru życiowej drogi czy podejmować właściwe decyzje na co dzień. Pan Bóg po to dał nam swoje Słowo, byśmy je rozumieli i rozumnie umieli wcielać w życie.

Język niejednoznaczny

Drugą księgą, gdzie są zapisane pewne sugestie, objawiające nam Boże plany względem siebie, jest moja własna natura: charakter, osobowość, zainteresowania, dążenia, pragnienia, pasje, talenty, uzdolnienia, zamiłowania, sukcesy, historia życia. Jest to nieprzebrane bogactwo wskazówek i znaków, na ogół zrozumiałych i rozpoznawalnych jedynie dla nas samych lub naszych najbliższych. Z perspektywy jakiegoś czasu wszystko to zaczyna się układać w spójną całość, wskazując nam wyraźny kierunek życiowej drogi.
Trzecia księga znaków i sugestii, pomagająca nam odczytać Bożą wolę, to otaczający nas ludzie i świat. Potrzeby wspólnoty, w której żyjemy, oczekiwania bliskich, spostrzeżenia i rady ze strony tych, którzy nas dobrze znają i dobrze nam życzą, różnego rodzaju znaki, "zbiegi okoliczności", przypadki i wydarzenia, są językiem, którym się nieraz posługuje Pan, by objawić nam swoją wolę względem nas, czyli nasze powołanie.

Oczywiście język ten jest niejednoznaczny, nieraz nawet mylący, kiedy od Bożych natchnień nie potrafimy oddzielić naszych własnych uczuć, wrażeń i pragnień. Dlatego interpretacja tych znaków jest niekiedy niepewna. Przezwyciężanie wątpliwości dokonuje się najlepiej na modlitwie, gdzie człowiek poddaje się kierownictwu Ducha Świętego oraz przez konfrontację z opiniami innych życzliwych osób.

Wola Boża przejawia się również i daje rozpoznać w trzech sferach: faktów, które dokonują się w naszym życiu i wymagają, lub wręcz wymuszają jakieś nasze odpowiedzi; wezwań zawartych w Piśmie św., które powinniśmy zrozumieć i dostosować do okoliczności swojego własnego życia; oraz bezpośredniej woli swoich przełożonych i ludzi, przed którymi lub za których jesteśmy odpowiedzialni: szefów, rodziców, nauczycieli - albo podwładnych, uczniów, dzieci. Każdy z tych elementów przejawiania się woli Bożej do czegoś nas wzywa i zobowiązuje, i jest wskazówką, co powinniśmy czynić. Na ogół przekłada się to na decyzje, nieraz bardzo trudne, bo stojące w poprzek naszych osobistych życiowych planów, pragnień czy dążeń.
Warto skupić się bardziej na słowach Pisma św., które najpełniej wyrażają wolę Bożą, albo sugerują, czego Pan Bóg od nas wymaga i oczekuje. Nie zawsze są to konkretne i szczegółowe dyspozycje: na ogół Pan Bóg pozostawia nam samym formułowanie i podejmowanie decyzji. Bóg natomiast objawia nam ogólny plan zbawienia jako przejaw swojej zbawczej woli i ogólne tło, w którym mamy realizować swoje zadania.

Pewne stałe elementy

Przez godne postępowanie mamy się podobać Bogu, wydawać owoce dobrych uczynków i wzrastać przez głębsze poznawanie Boga, a więc i Jego woli (Kol 1, 10). Jeszcze precyzyjniej formułuje to św. Paweł w stosunku do Rzymian: mamy podjąć rozumną służbę Bożą, przemieniać się przez odnawianie umysłu, by rozpoznać wolę Bożą, na trzech stopniach: tego co dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe (por. Rz 12, 1n). O tym też mówi św. Paweł do Kolosan (1, 9): mamy dojść do pełnego poznania Jego woli we wszelkiej mądrości i duchowym zrozumieniu.

Każdorazowo powtarzają się tu pewne stałe elementy: wysiłek rozumu w celu poznania Boga i Jego woli; służba Boża, czyli wypełnianie tego, co poznaliśmy; oraz proces wzrostu: nie wszystko musimy zrozumieć i wykonać zaraz od początku. Do odpowiedniej świadomości, decyzji i realizacji, możemy dochodzić stopniowo, byle iść we właściwym kierunku. Owocem poznania woli Bożej ma być odpowiednie i zgodne z nią postępowanie, czyli posłuszeństwo.

A więc rozpoznanie woli Bożej wymaga umysłowego wysiłku, modlitwy, studiowania Pisma św., refleksji: do poznania woli Bożej "się dochodzi" przy zaangażowaniu własnych sił. Jest to argument przeciwko różnym, na poły magicznym i powierzchownym sposobom "otrzymywania" gotowych zaleceń i rozwiązań, przypisywanych rzekomej woli Bożej, np. różnego rodzaju wróżby, losowania, przypadkowe rozstrzygnięcia, czy nawet otwieranie Biblii na chybił trafił. Najlepsze efekty przynosi systematyczne czytanie i rozważanie Biblii, a nie traktowanie jej tylko jako doraźnej "wyroczni".

Trzeba ją jeszcze wypełnić

Nie wolno poprzestać na rozpoznaniu i nawet zaakceptowaniu woli Bożej - trzeba ją jeszcze wypełnić, czyli być jej posłusznym. Jezus mówi do uczonego w Piśmie: To czyń, a będziesz żył. Do bogatego młodzieńca mówi: Pójdź za mną. Wola Boża jest praktycznym zobowiązaniem, a nie tylko teoretyczną ciekawostką. Nie wystarczy być pełnym podziwu dla Bożej mądrości - a przy okazji dla siebie, że się tę mądrość jakoś poznało. Bożą mądrość należy stosować, czyli kierować się nią w codziennym postępowaniu. W życiu duchowym wielu ludzi poprzestaje na teoretyzowaniu i tzw. dobrych chęciach.
Ale żeby każdemu oddać sprawiedliwość i dać nadzieję: do prawdziwej, praktycznej i skutecznej mądrości, czyli wypełniania woli Bożej, dochodzi się latami, w długim procesie dojrzewania, wzrostu, uczenia się na błędach. Człowiek na ogół mądrzeje dopiero na starość. Jak to dobrze, że Bóg jest dla nas taki cierpliwy! To nam nieraz tej cierpliwości brakuje - nawet bardziej względem siebie, niż innych. Św. Paweł pisze do Rzymian, abyśmy rozpoznawali i realizowali wolę Bożą na różnych etapach swojego rozwoju: najpierw to, co dobre, potem co Bogu miłe, wreszcie co doskonałe.

Taka jest naturalna droga ludzkiego rozwoju, którą Bóg akceptuje i cierpliwie na nas czeka.
Z Bożą wolą trzeba się realnie liczyć, to znaczy uwzględniać ją jako jeden z istotnych elementów warunkujących nasze decyzje. Co prawda w życiu zawodowym czy publicznym trudno się wprost odwoływać do tego, co mówi Bóg, bo to mogłoby też stworzyć pole dla wielu groźnych nadużyć, ale trzeba przekładać tę rozpoznaną przez siebie wolę Boga, na język racjonalnych, a przynajmniej obiektywnych argumentów i uzasadnień. Wola Boża zawsze jest zgodna z obiektywną prawdą, nawet jeśli została nam objawiona w irracjonalny sposób. Dla ludzi głębokiej wiary i wrażliwego sumienia, w obrębie własnych wyborów, może ona stanowić absolutny i przesądzający imperatyw, ale wobec innych trzeba ją uzasadnić racjonalnymi argumentami.

Wagę rozmowy

W obrębie różnych "oficjalnych" wspólnot kościelnych, np. w zakonach czy instytutach, obowiązuje zasada, że wola Boża przejawia się najpełniej przez wolę przełożonego. Mówi się, że "przełożony może się pomylić, ale ty słuchając przełożonego nie pomylisz się nigdy". Pan Jezus chyba by czegoś takiego nie powiedział i Ewangelie faktycznie nie zawierają żadnego podobnego cytatu. Bardziej jest on chyba nakierowany na usprawiedliwienie omylnych przełożonych, niż na budowanie poczucia odpowiedzialności we wspólnocie.

Jezus przywiązywał wielką wagę do rozmowy, tłumaczenia i wyjaśniania prawdy; chciał by Jego uczniowie robili wszystko świadomie i odpowiedzialnie, by umieli podejmować rozumne decyzje, rozpoznawać przesłanki, a we wszystkim tym całkowicie ufali Bogu. Życie we wspólnocie powinno opierać się na działaniu Ducha Świętego, który w tajemniczy sposób daje wszystkim zrozumienie; oraz na dyscyplinie i porządku, dzięki któremu poszczególni członkowie wspólnoty potrafią dla dobra innych rezygnować z własnych celów i podporządkować się decyzjom przełożonych. Niekiedy są to akty heroicznego posłuszeństwa i tylko wyjątkowa wiara i ufność do Pana Boga, pozwala takie akty podejmować.

Aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w Niego miał życie wieczne

Znamienne są słowa Jezusa z Janowej mowy eucharystycznej: To jest bowiem wolą mojego Ojca, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w Niego miał życie wieczne. Wola Boża jest tu i w sąsiednich wersetach jednoznacznie określona: życie wieczne. Ale są też określone okoliczności lub nawet warunki jej spełnienia: wiara w Chrystusa. Zbawcza wola Boża realizuje się przy współpracy, a konkretnie przez wiarę człowieka. Bóg, zgodnie ze swą wolą, daje nam dar zbawienia, ale żeby ta wola się spełniła, człowiek powinien ten dar przyjąć i wykorzystać, a to właśnie dokonuje się przez wiarę. Wiara to przyjęcie Bożego daru, umożliwiające realizację zbawczej woli Boga względem konkretnego człowieka. Bez wiary, Boża wola może pozostać w sferze niespełnionych pragnień i zamiarów, bo człowiek może ją udaremnić.

Wola Boża, wyrażająca się głównie w prawie moralnym i zdrowych zasadach funkcjonowania, dotyczy wielu praktycznych i doraźnych rozstrzygnięć: jak postąpić w danej sytuacji. Człowiek uczy się tu na własnych błędach, nabywa doświadczenia, wypracowuje sobie właściwe nawyki i to pomaga mu poprawnie funkcjonować. Jest to zwykła, codzienna praktyka: niezliczone decyzje, drobiazgi, rozstrzygnięcia, z których nieraz niewiele wynikało. Razem jednak, w perspektywie lat, składa się ona na całościowy przebieg naszej życiowej drogi.

Tak dobrze, jak Bóg

W znacznej mierze te drobne decyzje, są konsekwencją pewnego fundamentalnego wyboru albo opcji. Liebert określił to trafną maksymą: "Uczyniwszy na wieki wybór, każdej chwili wybierać muszę". Właśnie w tym najszerszym zakresie, obejmującym całość życiowej drogi, albo powołania, wola Boża jest najważniejszym czynnikiem, którym powinniśmy się kierować i który warunkuje nasze postępowanie. Nikt bowiem nie zna nas tak dobrze, jak Bóg. Powinniśmy Mu zatem zaufać i pozwolić, by On zaproponował nam cel i marszrutę. Bóg te propozycje i wskazówki dla każdego ma. Wystarczy Go tylko zapytać, prosić, posłuchać i usłuchać. Na pewno nie będziemy żałować.

ks. Mariusz Pohl 

http://www.katolik.pl/jak-rozpoznac-wole-boga-,2545,416,cz.html?s=2

Słowo na dziś

15 marzec 2026

EWANGELIA NA CO DZIEŃ
  • Niedziela, 15 Marca : Pierwsza Księga Samuela 16,1b.6-7.10-13a.
    Pan rzekł do Samuela: «Napełnij oliwą twój róg i idź: Posyłam cię do Jessego Betlejemity, gdyż między jego synami upatrzyłem sobie króla». Kiedy przybyli, spostrzegł Eliaba i mówił: «Z pewnością przed Panem jest jego pomazaniec». Pan jednak rzekł do Samuela: «Nie zważaj ani na jego wygląd, ani na wysoki wzrost, gdyż odsunąłem go, nie tak bowiem, jak człowiek widzi, widzi Bóg, bo człowiek widzi to, co dostępne dla oczu, a Pan widzi serce». I Jesse przedstawił Samuelowi siedmiu swoich synów, lecz Samuel oświadczył Jessemu: «Nie ich wybrał Pan». Samuel więc zapytał Jessego: «Czy to już wszyscy młodzieńcy?» Odrzekł: «Pozostał jeszcze najmniejszy, lecz on pasie owce». Samuel powiedział do Jessego: «Poślij po niego i sprowadź tutaj, gdyż nie rozpoczniemy uczty, dopóki on nie przyjdzie». Posłał więc i przyprowadzono go: był on rudy, miał piękne oczy i pociągający wygląd. Wtedy Pan rzekł: «Wstań i namaść go, to ten». Wziął więc Samuel róg z oliwą i namaścił go pośrodku jego braci. Począwszy od tego dnia duch Pański opanował Dawida.

Rozważania

15 marzec 2026

Bezpłatna elektroniczna prenumerata Czytań dostępna jest pod adresem: https://mateusz.pl/czytania/prenumerata/
  • Czytania na niedzielę, 15 marca 2026

    Czwarta Niedziela Wielkiego Postu

    (1 Sm 16, 1b. 6-7. 10-13)

    Pan rzekł do Samuela: "Napełnij oliwą twój róg i idź: Posyłam cię do Jessego Betlejemity, gdyż między jego synami upatrzyłem sobie króla". Kiedy przybył, spostrzegł Eliaba i powiedział: "Z pewnością przed Panem jest jego pomazaniec". Pan jednak rzekł do Samuela: "Nie zważaj ani na jego wygląd, ani na wysoki wzrost, gdyż odsunąłem go, nie tak bowiem, jak człowiek widzi, widzi Bóg, bo człowiek widzi to, co dostępne dla oczu, a Pan widzi serce". I Jesse przedstawił Samuelowi siedmiu swoich synów, lecz Samuel oświadczył Jessemu: "Nie ich wybrał Pan". Samuel więc zapytał Jessego: "Czy to już wszyscy młodzieńcy?" Odrzekł: "Pozostał jeszcze najmniejszy, lecz on pasie owce". Samuel powiedział do Jessego: "Poślij po niego i sprowadź tutaj, gdyż nie rozpoczniemy uczty, dopóki on nie przyjdzie". Posłał więc i przyprowadzono go: był on rudy, miał piękne oczy i pociągający wygląd. Pan rzekł: "Wstań i namaść go, to ten". Wziął więc Samuel róg z oliwą i namaścił go pośrodku jego braci. Od tego dnia duch Pański opanował Dawida.

    (Ps 23 (22), 1b-3a. 3b-4. 5. 6)

    REFREN: Pan mym pasterzem, nie brak mi niczego

    Pan jest moim pasterzem,
    niczego mi nie braknie,
    pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach.
    Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć,
    orzeźwia moją duszę.

    Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach
    przez wzgląd na swoją chwałę.
    Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę,
    zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną.
    Kij Twój i laska pasterska są moją pociechą.

    Stół dla mnie zastawiasz
    na oczach mych wrogów.
    Namaszczasz mi głowę olejkiem,
    kielich mój pełny po brzegi.

    Dobroć i łaska pójdą w ślad za mną
    przez wszystkie dni życia
    i zamieszkam w domu Pana
    po najdłuższe czasy.

    (Ef 5, 8-14)

    Bracia: Niegdyś byliście ciemnością, lecz teraz jesteście światłością w Panu: postępujcie jak dzieci światłości. Owocem bowiem światłości jest wszelka prawość i sprawiedliwość, i prawda. Badajcie, co jest miłe Panu. I nie miejcie udziału w bezowocnych uczynkach ciemności, a raczej piętnując je, nawracajcie tamtych. O tym bowiem, co się u nich dzieje po kryjomu, wstyd nawet mówić. Natomiast wszystkie te rzeczy, gdy są piętnowane, stają się jawne dzięki światłu, bo wszystko, co staje się jawne, jest światłem. Dlatego się mówi: "Zbudź się, o śpiący, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus".

    Aklamacja (J 8, 12)

    Ja jestem światłością świata, kto idzie za Mną, będzie miał światło życia.

    (J 9, 1-41)

    Jezus, przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: "Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?" Jezus odpowiedział: "Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Trzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata". To powiedziawszy, splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: "Idź, obmyj się w sadzawce Siloam" – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: "Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?" Jedni twierdzili: "Tak, to jest ten", a inni przeczyli: "Nie, jest tylko do tamtego podobny". On zaś mówił: "To ja jestem". Mówili więc do niego: "Jakżeż oczy ci się otworzyły?" On odpowiedział: "Człowiek, zwany Jezusem, uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do mnie: „Idź do sadzawki Siloam i obmyj się”. Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem". Rzekli do niego: "Gdzież On jest?" Odrzekł: "Nie wiem". Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: "Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę". Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: "Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu". Inni powiedzieli: "Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?" I powstał wśród nich rozłam. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: "A ty, co o Nim mówisz, jako że ci otworzył oczy?" Odpowiedział: "To prorok". Żydzi jednak nie uwierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, aż przywołali rodziców tego, który przejrzał; i wypytywali ich, mówiąc: "Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomy urodził? W jaki to sposób teraz widzi?" Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: "Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomy. Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi; nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, będzie mówił sam za siebie". Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: "Ma swoje lata, jego samego zapytajcie". Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: "Oddaj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem". Na to odpowiedział: "Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę". Rzekli więc do niego: "Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy?" Odpowiedział im: "Już wam powiedziałem, a wy nie słuchaliście. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami?" Wówczas go obrzucili obelgami i rzekli: "To ty jesteś Jego uczniem, a my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś, to nie wiemy, skąd pochodzi". Na to odpowiedział im ów człowiek: "W tym wszystkim dziwne jest to, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników, ale wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić". Rzekli mu w odpowiedzi: "Cały urodziłeś się w grzechach, a nas pouczasz?" I wyrzucili go precz. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go, rzekł do niego: "Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?" On odpowiedział: "A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?" Rzekł do niego Jezus: "Jest nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie". On zaś odpowiedział: "Wierzę, Panie!" i oddał Mu pokłon. A Jezus rzekł: "Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, żeby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi". Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli, i rzekli do Niego: "Czyż i my jesteśmy niewidomi?" Jezus powiedział do nich: "Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: „Widzimy”, grzech wasz trwa nadal".

Refleksje

Źródła nie znaleziono

Radio VIA - Posłuchaj

Radio VIA Posłuchaj klikając w symbol Play
Lub kliknij logo radia (nowe okienko)
 radio icon100

Szukaj na stronie

Losowe zdjęcie

Brak grafik