
Wszystko to WSZYSTKO- nie jakieś półprodukty, półprawdy, mierności i nijakości.
Wszystko – to oddawanie każdej, nawet najbardziej delikatnej i bolesnej strefy swojego serca i ducha, to zachwyt błahostkami i pochylenie się nad najdrobniejszym utrudzeniem tego, który prosi. To umiejętność rezygnowania z własnych ambicji i planów, bez poczucia krzywdy czy niespełnienia. To niedospana noc kiedy trzeba czuwać przy chorym dziecku, współmałżonku, czy zniedołężniałym rodzicu, lub krewnym. To oddawania swojego czasu (którego ciągle jest za mało!) spotkanemu człowiekowi, który dzięki temu spotkaniu pojaśnieje. To… wiele można jeszcze wymieniać :), ale “wszystkiego” nie da się ubrać w słowa… “Wszystko” trzeba przeżywać w Tym, który jest WSZYSTKIM, a wtedy naprawdę życie nabiera sensu :). Przemijanie nie straszy kolejną zmarszczką, czy pogarszającym się wzrokiem, bo to naturalna kolej rzeczy. Lęk przed zachorowaniem na covida, czy inne mniej lub bardziej groźne choroby, nie jest taki paraliżujący – bo Ten, który może WSZYSTKO, przeprowadzi i przez to trudne doświadczenie, a może nawet zechce uzdrowić - Ufaj Mu...
Serce Jezusa, życie i zmartwychwstanie nasze, zmiłuj się nad nami! Serce Marii, ze zmartwychwstałym Jezusem radością ożywione, módl się za nami!
Życzę Ci błogosławionego tygodnia