Parafia Matki Bożej Częstochowskiej - Jasło
Rok duszpasterski 2019 / 2021

Upadek wielkiej miłości

Miłość Historia naszego małżeństwa była banalna. Wielka miłość, która jest ślepa na wszystko. Nie widzi się wtedy wad swego partnera, a po ślubie przychodzi czas otrzeźwienia i człowiek się załamuje. Piotr był wspaniałym chłopcem, gdy go poznałam. Taki kolorowy ptak, z którym nigdy nie jest nudno. Związaliśmy się na zasadzie przeciwności charakterów. Ja — racjonalna, wyważona, analizująca każde swoje działanie, on — wieczny Piotruś Pan, który swoje winy zacierał w przeprosinach, czułościach.

Wszystko układało się pozornie dobrze, do chwili przyjścia na świat Klary. Piotr nie potrafił się odnaleźć w roli ojca. Znikał z domu. Myślałam, że się zmieni, w miarę upływu czasu zwiąże się emocjonalnie z dzieckiem. Ale później było coraz gorzej. Mój mąż był bardzo zdolnym architektem. Miał wszelkie dane, aby wybić się w swoim zawodzie, wziąć na siebie utrzymanie rodziny. Ja skończyłam studia chemiczne i zostałam na uczelni. Chciałam pracować naukowo, to była moja pasja.

Ale sprawy potoczyły się inaczej. Piotr związał się z podejrzanymi osobnikami, zaczął robić z nimi ciemne interesy, zaniedbywać swoją pracę. W końcu stracił etat w dobrze prosperującej pracowni architektonicznej.

Potem było już tylko gorzej. Alkohol i hazard. Początkowo wyglądało to niewinnie. Wyskoki alkoholowe tłumaczył interesami, przepraszał, przynosił kwiaty, prezenty. Klarę zasypywał zabawkami. Myślał, że swoją nieobecność w domu zrekompensuje podarunkami.

Wkrótce doszły do mnie wieści o zdradach Piotra. I znowu ten sam scenariusz: zaprzeczał, kajał się. Aż do czasu spotkania kobiety, z którą się na pewien czas związał. Wyprowadził się z domu. Wpadał jedynie po to, aby odwiedzić Klarę. Najboleśniejsze było to, że ja go nadal kochałam i gotowa byłam wybaczyć mu wszystko. On dobrze o tym wiedział i wykorzystywał to.

Po roku nieudanego romansu wrócił do nas. Postawiłam pewne warunki — szukanie stałej pracy, leczenie się z alkoholizmu. Zgodził się na wszystko. Razem z nim chodziłam na terapię antyalkoholową, wynajdowałam mu oferty pracy. Myślałam, że idzie ku dobremu, ale niepokoiły mnie tajemnicze telefony, po których zawsze gdzieś wychodził. Tłumaczył, że musi z czegoś żyć. Zaproponowałam, aby korzystał z moich zarobków, dopóki nie znajdzie pracy. Nie chciał o tym słyszeć. Wszystkie proponowane oferty pracy uwłaczały jego możliwościom. Po pewnym czasie przerwał terapię, twierdząc, że już jest wyleczony. Nie trzeba było długo czekać, aby zaczął znowu pić. I tak niepostrzeżenie wszystko wróciło do punktu wyjścia.

Od pewnego czasu zauważyłam, że z domu znikają cenne rzeczy. Twierdził, że nie ma z tym nic wspólnego. Zaczęłam go śledzić. Okazało się, że traci pieniądze w kasynie. Jakieś typy spod ciemnej gwiazdy zaczęły nachodzić nasz dom, żądając oddania długów. Piotr zmienił się, ale na gorsze. Był wobec mnie agresywny i wulgarny. Nie mogłam sobie z tym wszystkim poradzić. Wpadłam w depresję. Zaczęłam zaniedbywać pracę, dziecko. W końcu zwolnili mnie z pracy dydaktycznej na uczelni. Znalazłam jakiś mało płatny etat, ale z trudem mogłam podołać obowiązkom.

Punkt kulminacyjny nastąpił podczas I Komunii św. Klary. Chciałam, aby było uroczyście. Już w kościele zaczęły się stresy. Piotr przyszedł na Mszę św. podpity. Starałam się to ukryć. Prosiłam, aby wyszedł z kościoła. Poszedł i gdzieś przepadł. Dla rodziny zrobiłam uroczysty obiad. Oni, znając moje trudności, obdarowali Klarę pieniędzmi i złotem w monetach. Cieszyłam się, że dziecko będzie zabezpieczone. Ukryłam nasz skarb. Gdy po kilku dniach chciałam go ulokować w banku, okazało się, że wszystko zniknęło. — Edycie jeszcze dzisiaj na wspomnienie tej chwili zmienia się twarz, załamuje głos, nie może ukryć łez. — Widzi pani — podejmuje po chwili — te emocje jeszcze po tylu latach we mnie nie wygasły. Pomyślałam wówczas, jak podłym trzeba być człowiekiem, aby zrobić coś takiego własnemu dziecku. Zrozumiałam, że to koniec. Muszę z nim zerwać jakiekolwiek kontakty, bo inaczej on nas zniszczy. Po wielkiej awanturze wyrzuciłam go z domu. Chciałam zatrzeć po nim wszelki ślad. I udało się. Piotr jeszcze kilka razy dzwonił, starając się nawiązać kontakt z Klarą, ale wkrótce słuch po nim zaginął.

Ucieczka w bezdomnośćBezdomny

— Dalej to już moja historia, którą najlepiej sama opowiem — do rozmowy włącza się Klara. Mówi cichym, spokojnym głosem, pozbawionym emocji. — Początkowo, gdy ojciec odszedł, poczułam ulgę. Zapanował spokój. Po kilku latach zaczęłam odczuwać jego brak i straszny żal, że nie byłam dla niego ważna, że nigdy nie zatęsknił za mną. Z czasem jego twarz zacierała mi się w pamięci. Aż do chwili wycieczki klasowej. Wyjeżdżaliśmy w góry i na peronie dworca zobaczyłam koczującego na ławce mężczyznę. Był brudny, w wymiętym ubraniu, przy nim stały wypchane, poszarpane reklamówki. Twarz miał starą, zniszczoną. Spojrzeliśmy na siebie... i poznałam go. To był mój ojciec. Przestraszyłam się i wmieszałam w grupę koleżanek. Przez całą wycieczkę nie mogłam zapomnieć tego spotkania. Wstydziłam się, że mam ojca lumpa. A może to nie on — myślałam. Postanowiłam, że muszę to sprawdzić. Poszłam na dworzec. On tam był. Spał na ławce. Kilka razy podchodziłam do niego i się cofałam. Uciekłam. Chciałam go wymazać z pamięci. Nie potrzebował cię — uspokajałam siebie — wybrał takie życie, to ma karę — myślałam mściwie. Ale jakiś głos do mnie mówił: Przecież to twój ojciec i potrzebuje pomocy. Mamy nie chciałam w to mieszać, bałam się, że znów popadnie w depresję. Jeszcze kilka razy kręciłam się w pobliżu dworca, aż w końcu postanowiłam: Muszę się dowiedzieć prawdy o jego sytuacji.

Spotkałam go w poczekalni. Kręcił się przy barze. Podeszłam do niego. Był zaskoczony i zawstydzony. Przekonywał mnie, że to tymczasowy stan, że jest na jak najlepszej drodze do zmiany swego życia. W końcu się załamał i przyznał do swojej bezdomności. Kilka razy odwiedzałam go na dworcu. Przynosiłam mu jedzenie, dawałam jakieś drobne sumy pieniędzy. Dużo ze sobą rozmawialiśmy. Wiedziałam, że ojciec się zmienił. Jego uwagi były mądre. Czuł się winny i nie miał nadziei na odkupienie swoich win.

Wieczór wigilijny

Zbliżały się święta Bożego Narodzenia. Nie wyobrażałam sobie, abym mogła siedzieć w ciepłym domu, jeść potrawy wigilijne, a na dworcowej ławce siedzi mój ojciec. Zebrałam się na odwagę i powiedziałam o wszystkim mamie. Była wstrząśnięta i nie chciała o tym ze mną rozmawiać. Na drugi dzień sama podjęła rozmowę. Przekonywała, że załatwi tacie ośrodek opieki, ale ona nie chce mieć z nim nic wspólnego. Tłumaczyłam jej, że ojciec jest już innym człowiekiem, że powinna mu wybaczyć. — Jak ty możesz się modlić — w końcu wybuchnęłam — przecież odmawiając „Ojcze nasz”, mówisz: „odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. Jeżeli nie potrafisz przebaczyć, to nie masz prawa przystępować do Komunii św. A ja i tak pójdę na Wigilię na dworzec do ojca — zakończyłam.

 

— W tej chwili moja córka mnie zawstydziła i dała dobrą lekcję — wtrąca Edyta. — Przemogłam się i sama odszukałam Piotra. To była bardzo trudna rozmowa. Zaprosiłam go do nas na święta. Był wzruszony i poruszony. W wieczór wigilijny przyszedł schludnie ubrany, z kwiatkami. Nigdy nie zapomnę szczęśliwych oczu Klary, wzruszenia mojego i Piotra. To był niezapomniany wieczór, który pozwolił nam rozpocząć nowe życie.

 

Dziś mija rok od tamtych chwil. Jesteśmy razem. Próbujemy odbudować nasze małżeństwo. Piotr rzeczywiście jest innym człowiekiem. Chodzimy razem na terapię do klubu AA. Mąż nie pije, pomaga mi w firmie. Nie jest ze wszystkim tak różowo, jak się wydaje. Mieliśmy i nadal przechodzimy bardzo trudne chwile, ale gdy się ma dobrą wolę i uczucie scalające nas, wszystko można pokonać. I gdy się ma tak mądrą i dojrzałą córkę jak Klara — śmieje się, obejmując dziewczynę.


 

Artykuł pochodzi z biblioteki opoki.

Autor Iwona Galinska

Rozważania

31 marzec 2020

Bezpłatna elektroniczna prenumerata Czytań dostępna jest pod adresem: http://www.mateusz.pl/czytania/prenumerata/
  • Czytania na wtorek, 31 marca 2020

    Wtorek V Tygodnia Wielkiego Postu

    (Lb 21,4-9)

    Od góry Hor szli Izraelici w kierunku Morza Czerwonego, aby obejść ziemię Edom; podczas drogi jednak lud stracił cierpliwość. I zaczęli mówić przeciw Bogu i Mojżeszowi: Czemu wyprowadziliście nas z Egiptu, byśmy tu na pustyni pomarli? Nie ma chleba ani wody, a uprzykrzył się nam już ten pokarm mizerny. Zesłał więc Pan na lud węże o jadzie palącym, które kąsały ludzi, tak że wielka liczba Izraelitów zmarła. Przybyli więc ludzie do Mojżesza mówiąc: Zgrzeszyliśmy, szemrząc przeciw Panu i przeciwko tobie. Wstaw się za nami do Pana, aby oddalił od nas węże. I wstawił się Mojżesz za ludem. Wtedy rzekł Pan do Mojżesza: Sporządź węża i umieść go na wysokim palu; wtedy każdy ukąszony, jeśli tylko spojrzy na niego, zostanie przy życiu. Sporządził więc Mojżesz węża miedzianego i umieścił go na wysokim palu. I rzeczywiście, jeśli kogo wąż ukąsił, a ukąszony spojrzał na węża miedzianego, zostawał przy życiu.

    (Ps 102,2-3.16-21)

    REFREN: Wysłuchaj, Panie, mojego wołania

    Panie, wysłuchaj modlitwę moją,
    a wołanie moje niech do Ciebie przyjdzie.
    Nie ukrywaj przede mną swojego oblicza
    w dniu mego utrapienia.
    Nakłoń ku mnie Twego ucha,
    w dniu, w którym Cię wzywam, szybko mnie wysłuchaj!

    Poganie będą się bali imienia Pana,
    a Twej chwały wszyscy królowie ziemi,
    bo Pan odbuduje Syjon
    i ukaże się w swym majestacie,
    przychyli się ku modlitwie opuszczonych
    i nie odrzuci ich modłów.

    Należy to spisać dla przyszłych pokoleń,
    lud, który się narodzi, niech wychwala Pana,
    Bo spojrzał Pan z wysokości swego przybytku,
    popatrzył z nieba na ziemię,
    aby usłyszeć jęki uwięzionych,
    aby skazanych na śmierć uwolnić.

    Aklamacja

    Ziarnem jest słowo Boże, siewcą zaś Chrystus; każdy, kto Go znajdzie, będzie trwał na wieki.

    (J 8,21-30)

    Jezus powiedział do faryzeuszów: Ja odchodzę, a wy będziecie Mnie szukać i w grzechu swoim pomrzecie. Tam, gdzie Ja idę, wy pójść nie możecie. Rzekli więc do Niego żydzi: Czyżby miał sam siebie zabić, skoro powiada: Tam, gdzie Ja idę, wy pójść nie możecie? A On rzekł do nich: Wy jesteście z niskości, a Ja jestem z wysoka. Wy jesteście z tego świata, Ja nie jestem z tego świata. Powiedziałem wam, że pomrzecie w grzechach swoich. Tak, jeżeli nie uwierzycie, że Ja jestem, pomrzecie w grzechach swoich. Powiedzieli do Niego: Kimże Ty jesteś? Odpowiedział im Jezus: Przede wszystkim po cóż jeszcze do was mówię? Wiele mam o was do powiedzenia i do sądzenia. Ale Ten, który Mnie posłał jest prawdziwy, a Ja mówię wobec świata to, co usłyszałem od Niego. A oni nie pojęli, że im mówił o Ojcu. Rzekł więc do nich Jezus: Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że Ja jestem i że Ja nic od siebie nie czynię, ale że to mówię, czego Mnie Ojciec nauczył. A Ten, który Mnie posłał, jest ze Mną: nie pozostawił Mnie samego, bo Ja zawsze czynię to, co się Jemu podoba. Kiedy to mówił, wielu uwierzyło w Niego.

    (Lb 21,4-9)

    Od góry Hor szli Izraelici w kierunku Morza Czerwonego, aby obejść ziemię Edom; podczas drogi jednak lud stracił cierpliwość. I zaczęli mówić przeciw Bogu i Mojżeszowi: Czemu wyprowadziliście nas z Egiptu, byśmy tu na pustyni pomarli? Nie ma chleba ani wody, a uprzykrzył się nam już ten pokarm mizerny. Zesłał więc Pan na lud węże o jadzie palącym, które kąsały ludzi, tak że wielka liczba Izraelitów zmarła. Przybyli więc ludzie do Mojżesza mówiąc: Zgrzeszyliśmy, szemrząc przeciw Panu i przeciwko tobie. Wstaw się za nami do Pana, aby oddalił od nas węże. I wstawił się Mojżesz za ludem. Wtedy rzekł Pan do Mojżesza: Sporządź węża i umieść go na wysokim palu; wtedy każdy ukąszony, jeśli tylko spojrzy na niego, zostanie przy życiu. Sporządził więc Mojżesz węża miedzianego i umieścił go na wysokim palu. I rzeczywiście, jeśli kogo wąż ukąsił, a ukąszony spojrzał na węża miedzianego, zostawał przy życiu.

    (Ps 102,2-3.16-21)

    REFREN: Wysłuchaj, Panie, mojego wołania

    Panie, wysłuchaj modlitwę moją,
    a wołanie moje niech do Ciebie przyjdzie.
    Nie ukrywaj przede mną swojego oblicza
    w dniu mego utrapienia.
    Nakłoń ku mnie Twego ucha,
    w dniu, w którym Cię wzywam, szybko mnie wysłuchaj!

    Poganie będą się bali imienia Pana,
    a Twej chwały wszyscy królowie ziemi,
    bo Pan odbuduje Syjon
    i ukaże się w swym majestacie,
    przychyli się ku modlitwie opuszczonych
    i nie odrzuci ich modłów.

    Należy to spisać dla przyszłych pokoleń,
    lud, który się narodzi, niech wychwala Pana,
    Bo spojrzał Pan z wysokości swego przybytku,
    popatrzył z nieba na ziemię,
    aby usłyszeć jęki uwięzionych,
    aby skazanych na śmierć uwolnić.

    Aklamacja

    Ziarnem jest słowo Boże, siewcą zaś Chrystus; każdy, kto Go znajdzie, będzie trwał na wieki.

    (J 8,21-30)

    Jezus powiedział do faryzeuszów: Ja odchodzę, a wy będziecie Mnie szukać i w grzechu swoim pomrzecie. Tam, gdzie Ja idę, wy pójść nie możecie. Rzekli więc do Niego żydzi: Czyżby miał sam siebie zabić, skoro powiada: Tam, gdzie Ja idę, wy pójść nie możecie? A On rzekł do nich: Wy jesteście z niskości, a Ja jestem z wysoka. Wy jesteście z tego świata, Ja nie jestem z tego świata. Powiedziałem wam, że pomrzecie w grzechach swoich. Tak, jeżeli nie uwierzycie, że Ja jestem, pomrzecie w grzechach swoich. Powiedzieli do Niego: Kimże Ty jesteś? Odpowiedział im Jezus: Przede wszystkim po cóż jeszcze do was mówię? Wiele mam o was do powiedzenia i do sądzenia. Ale Ten, który Mnie posłał jest prawdziwy, a Ja mówię wobec świata to, co usłyszałem od Niego. A oni nie pojęli, że im mówił o Ojcu. Rzekł więc do nich Jezus: Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że Ja jestem i że Ja nic od siebie nie czynię, ale że to mówię, czego Mnie Ojciec nauczył. A Ten, który Mnie posłał, jest ze Mną: nie pozostawił Mnie samego, bo Ja zawsze czynię to, co się Jemu podoba. Kiedy to mówił, wielu uwierzyło w Niego.

    (Lb 21,4-9)

    Od góry Hor szli Izraelici w kierunku Morza Czerwonego, aby obejść ziemię Edom; podczas drogi jednak lud stracił cierpliwość. I zaczęli mówić przeciw Bogu i Mojżeszowi: Czemu wyprowadziliście nas z Egiptu, byśmy tu na pustyni pomarli? Nie ma chleba ani wody, a uprzykrzył się nam już ten pokarm mizerny. Zesłał więc Pan na lud węże o jadzie palącym, które kąsały ludzi, tak że wielka liczba Izraelitów zmarła. Przybyli więc ludzie do Mojżesza mówiąc: Zgrzeszyliśmy, szemrząc przeciw Panu i przeciwko tobie. Wstaw się za nami do Pana, aby oddalił od nas węże. I wstawił się Mojżesz za ludem. Wtedy rzekł Pan do Mojżesza: Sporządź węża i umieść go na wysokim palu; wtedy każdy ukąszony, jeśli tylko spojrzy na niego, zostanie przy życiu. Sporządził więc Mojżesz węża miedzianego i umieścił go na wysokim palu. I rzeczywiście, jeśli kogo wąż ukąsił, a ukąszony spojrzał na węża miedzianego, zostawał przy życiu.

    (Ps 102,2-3.16-21)

    REFREN: Wysłuchaj, Panie, mojego wołania

    Panie, wysłuchaj modlitwę moją,
    a wołanie moje niech do Ciebie przyjdzie.
    Nie ukrywaj przede mną swojego oblicza
    w dniu mego utrapienia.
    Nakłoń ku mnie Twego ucha,
    w dniu, w którym Cię wzywam, szybko mnie wysłuchaj!

    Poganie będą się bali imienia Pana,
    a Twej chwały wszyscy królowie ziemi,
    bo Pan odbuduje Syjon
    i ukaże się w swym majestacie,
    przychyli się ku modlitwie opuszczonych
    i nie odrzuci ich modłów.

    Należy to spisać dla przyszłych pokoleń,
    lud, który się narodzi, niech wychwala Pana,
    Bo spojrzał Pan z wysokości swego przybytku,
    popatrzył z nieba na ziemię,
    aby usłyszeć jęki uwięzionych,
    aby skazanych na śmierć uwolnić.

    Aklamacja

    Ziarnem jest słowo Boże, siewcą zaś Chrystus; każdy, kto Go znajdzie, będzie trwał na wieki.

    (J 8,21-30)

    Jezus powiedział do faryzeuszów: Ja odchodzę, a wy będziecie Mnie szukać i w grzechu swoim pomrzecie. Tam, gdzie Ja idę, wy pójść nie możecie. Rzekli więc do Niego żydzi: Czyżby miał sam siebie zabić, skoro powiada: Tam, gdzie Ja idę, wy pójść nie możecie? A On rzekł do nich: Wy jesteście z niskości, a Ja jestem z wysoka. Wy jesteście z tego świata, Ja nie jestem z tego świata. Powiedziałem wam, że pomrzecie w grzechach swoich. Tak, jeżeli nie uwierzycie, że Ja jestem, pomrzecie w grzechach swoich. Powiedzieli do Niego: Kimże Ty jesteś? Odpowiedział im Jezus: Przede wszystkim po cóż jeszcze do was mówię? Wiele mam o was do powiedzenia i do sądzenia. Ale Ten, który Mnie posłał jest prawdziwy, a Ja mówię wobec świata to, co usłyszałem od Niego. A oni nie pojęli, że im mówił o Ojcu. Rzekł więc do nich Jezus: Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że Ja jestem i że Ja nic od siebie nie czynię, ale że to mówię, czego Mnie Ojciec nauczył. A Ten, który Mnie posłał, jest ze Mną: nie pozostawił Mnie samego, bo Ja zawsze czynię to, co się Jemu podoba. Kiedy to mówił, wielu uwierzyło w Niego.

Słowo na dziś

31 marzec 2020

  • środa 1 kwietnia 2020 : Księga Daniela 3,14-20.91-92.95.
    Król Nabuchodonozor powiedział: «Czy jest prawdą, Szadraku, Meszaku i Abed-Nego, że nie czcicie mojego boga ani nie oddajecie pokłonu złotemu posągowi, który wzniosłem? Czy teraz jesteście gotowi – w chwili gdy usłyszycie dźwięk rogu, fletu, lutni, harfy, psalterium, dud i wszelkiego rodzaju instrumentów muzycznych – upaść na twarz i oddać pokłon posągowi, który uczyniłem? Jeżeli nie oddacie pokłonu, zostaniecie natychmiast wrzuceni do rozpalonego pieca. Który zaś bóg mógłby was wyrwać z moich rąk?» Szadrak, Meszak i Abed-Nego odpowiedzieli, zwracając się do króla Nabuchodonozora: «Nie musimy tobie, królu, odpowiadać w tej sprawie. Jeżeli nasz Bóg, któremu służymy, zechce nas wybawić z rozpalonego pieca, może nas wyratować z twej ręki, królu! Jeśli zaś nie, wiedz, królu, że nie będziemy czcić twego boga, ani oddawać pokłonu złotemu posągowi, który wzniosłeś». Na to wpadł Nabuchodonozor w gniew, a wyraz jego twarzy zmienił się w stosunku do Szadraka, Meszaka i Abed-Nega. Wydał rozkaz, by rozpalono piec siedem razy bardziej, niż było trzeba. Mężom zaś najsilniejszym spośród swego wojska polecił związać Szadraka, Meszaka i Abed-Nega i wrzucić ich do rozpalonego pieca. Król Nabuchodonozor popadł w zdumienie i nagle powstał. Zwrócił się do swych doradców, mówiąc: «Czy nie wrzuciliśmy trzech związanych mężów do ognia?» Oni zaś odpowiedzieli królowi: «Oczywiście, królu». On zaś w odpowiedzi rzekł: «Lecz widzę czterech mężów rozwiązanych, przechadzających się pośród ognia, i nie dzieje się im nic złego; czwarty wyglądem przypomina anioła Bożego». Nabuchodonozor powiedział na to: «Niech będzie błogosławiony Bóg Szadraka, Meszaka i Abed-Nega, który posłał swego anioła, by uratował swoje sługi. W Nim pokładali swą ufność i przekroczyli nakaz królewski, oddając swe ciała, aby nie oddawać czci ani pokłonu innemu bogu poza Nim».

Refleksje

31 marzec 2020

  • Wywyższony
    Zgrzeszyliśmy i potrzebujemy ratunku. Trzeba to dostrzec i - jak Izraelici patrzyli na węża - popatrzeć na krzyż.
  • Bóg słyszy
    Bóg usłyszał krzyk Zuzanny. Usłyszał krzyk Syna. I pospieszył na ratunek.

Radio VIA - Posłuchaj

Radio VIA Posłuchaj klikając w symbol Play
Lub kliknij logo radia (nowe okienko)
 radio icon100

Szukaj na stronie

Losowe zdjęcie

Brak grafik
© 2020 Oficjalna strona parafii pod wezwaniem Matki Bożej Częstochowskiej w Jaśle dekanat Jasło Wschód - diecezja Rzeszowska.